Cud miłości. Wzruszające świadectwo ojca kobiety z Zespołem Downa

Gośćmi Tematu Dnia byli Andrzej Suchcicki, współzałożyciel Stowarzyszenia Rodzin i Opiekunów Osób z Zespołem Downa Bardziej Kochani ze swoją córką Natalią, którzy w rozmowie z Ewą Pietrzak podzielili się świadectwem swojego życia.

- Każda osoba z Zespołem Downa ma raz dobry dzień, a raz gorszy. Ja dzisiaj mam dobry dzień, bo się wyspałam porządnie - mówiła z prostotą Natalia.

Jak podkreślał Andrzej Suchcicki, "stowarzyszenie istnieje od 17 lat".

- Każde ze stowarzyszeń i fundacji ma swoją filozofię działania i metody. My stawiamy na edukację społeczną. Dostrzegamy wyraźną lukę w dorosłym życiu osób z Zespołem Downa i niepełnosprawnością intelektualną. Młodzież po skończeniu szkół nie bardzo ma co ze sobą zrobić. Staramy się pomagać i wypełniać lukę - mówił Suchcicki.

- Zespół Downa to jest ta niepełnosprawność, którą się rozpoznaje w momencie narodzin dziecka. Problem jest taki, jak pomóc dziecku, ale przede wszystkim jak pomóc rodzicom - dodawał.

Według niego, należy zacząć od tego, "żeby rodzice wrócili do pionu, żeby potrafili powiedzieć jestem ojcem dziecka niepełnosprawnego i nauczyli się z tym żyć".

- Podobnie jak w samolotach na maskach przeciwdymnych jest napisane najpierw maskę załóż sobie - mówił.

Z kolei Natalia opowiedziała o swoich pasjach:

- Lubię robić zdjęcia. Mam też konto na fejsie i lubię bawić się z psem, oglądać telewizję, programy na youtube. Codziennie mam zajęcia. Chodzę do Stowarzyszenia Otwartych Drzwi. Pomagam rodzicom - mówiła.

- Dzieci żyją dłużej niż rodzice i w sytuacji, kiedy nie mogą funkcjonować samodzielnie, trzeba znaleźć miejsce, gdzie będą mogły spokojnie funkcjonować i żyć. Czas dorastania to program, który stara się zająć się treningiem, które w przyszłości będą mieszkać w takich mieszkaniach, czyli żeby nauczyć ich obsługi sprzętu AGD, nawyków codzienności, stąd też program Mieszkania Chronione. Skupiamy się na takich czynnościach stricte życiowych - opowiadał Andrzej Suchcicki.

- Chcemy zrealizować taką sieć mieszkań chronionych - dodawał.

Natalia podkreślała, że od rodziców ma wsparcie:

- To są tacy moi najwięksi przyjaciele. Kiedy ludzie mnie widzą, to uciekają. Ludzie się boją, bo nie mieli takiej styczności z takimi osobami jak my. Lubię rozmawiać z ludźmi i taka jestem z natury, że jestem pogodna i wesoła - wyjaśniała.

źródło: Karolina Zaremba, Salve TV - Chrześcijańska Telewizja Internetowa Diecezji Warszawsko-Praskiej

« 1 »

reklama

reklama

reklama

reklama